"W oddali pobrzmiewa pomruk niezadowolenia tłumu.
Nikt nie lubi, kiedy wybiera się dwunastolatków, laudzie uważają, że to niesprawiedliwe." ~Igrzyska Śmierci, rozdział 2 (str. 25)
Przepraszam, ze 3 miesiące nie było rozdziału ale miałam za dużo na głowie i spory brak weny. Mam tylko nadzieję, że i ten rozdział się wam spodoba wkrótce postaram się napisać kolejny.
Powinnam coś poprawić? Liczę na wasze opinie w komach.
Nikt nie lubi, kiedy wybiera się dwunastolatków, laudzie uważają, że to niesprawiedliwe." ~Igrzyska Śmierci, rozdział 2 (str. 25)
Stoję całą rozdygotana, a gdy Effie kładzie mi dłoń na plecach momentalnie przybieram kamienną twarz i uspokajam się jak to zawsze robiłam w chwilach podczas których mama przyjmowała pacjentów. Staję pomiędzy tą przeklętą misą, a kapitolińska zmorą i patrzę przed siebie, nie zdaje sobie sprawy kogo szukam aż jej nie znajduje. Cała krew odpłynęła jej z twarzy zresztą jak i mi, ręce wiszą bezwładnie po jej bokach, a brązowe oczy ma wbite we mnie. Pierwszy raz widzę by Katniss się bała, nasze spojrzenia się spotykają, a ona momentalnie odwraca wzrok jakby chcąc uniknąć konfrontacji ze mną.
- A teraz wylosujemy rycerza, a może raczej wroga naszej Prymulki – zaszczebiotała Effie, wzdrygnęłam się gdy nazwała mnie „Prymulką’ tak mówił do mnie tylko tata i tylko On miał do tego prawo.
Znów znalazłam Kotne wzrokiem, ale już nie patrzyła w stronę sceny, a w tłum chłopców, przeniosłam tam i swój wzrok i już wiedziałam na kogo patrzy, a i kto patrzy na nią.
Gale.
Wiem o czym teraz myśli moja siostra. Z jednej strony pragnie by to on został drugim trybutem dystryktu 12, a z drugiej boi się o niego. Wie, ze gdybyśmy oboje trafili na arenę Gale by mnie bronił by nie zawieść przyjaciółki, dawno temu obiecali sobie, że co by się nie stało nawzajem będą chronić swoje rodziny gdy tego drugiego w jakiś sposób zabraknie.
Gale’a znam od przeszło 5 lat, Katniss trochę dłużej. Poznałam go pewnego wieczoru gdy siostra wracała z „niewiadomego” miejsca jak je nazywała mama gdy się pytałam czemu Katniss się ze mną nie bawi w ciągu dnia, wybiegłam jej na spotkanie ubrana tylko w zadurzą koszule po tacie, wtedy krótkie potargane blond włosy rozwiewał mi jesienny wiatr, a bose stopy grzęzły w błocie. Brązowowłosa śmiała się z jakimś innym brunetem, na pierwszy rzut oka pomyślałam wtedy, ze Kotna znalazła zaginionego brata lecz wszyscy na zł orzyska tak wyglądali. Brązowe włosy, szare oczy, matowa cera. Jako, ze mama była z miasta ja odziedziczyłam urodę po niej. Gdy siostra mnie dostrzegła rozpromieniła się i chwyciła mnie w ramiona oraz przedstawiła Gale’a jako swojego kompana w łowiectwie. Wiedziałam, że tata uczył ją polować, ale żeby sama polowała? To by nie przyszło mi do głowy, a jednak…
Wracam do rzeczywistości gdy Effie Trinket otwiera karteczkę z imieniem chłopaka.
- Drugim trybutem 74 Igrzysk Głodowych z Dystryktu 12 zostaje – robi pauzę by stworzyć napięcie które i tak panuje od początku – Peeta Melark!
Melark… Peeta… Nie raczej Adam… a jednak Peeta…
Pan Melark ma na imię Adam, sprzedaje mu kozi ser odkąd dostałam Damę od Katniss, jego syn Peeta uczy się rzemiosła piekarskiego od niego. Od razu odnajduje go wzrokiem. Jest przerażony i ciężko oddycha, blond włosy pokryły się potem gdy wychodzi z tłumu rówieśników. Biegnę wzrokiem po dorosłych jego matka wygląda jakby miała paść na zawał. Nieopodal stoi i moja mama, ma nieobecny wyraz twarzy który nie okazuje żadnych uczuć ale już do tego przywykłam.
Strażnicy pokoju pomagają Peecie wgramolić się na podest, staje po drugiej stronie Effi która sztucznie się uśmiecha do tłumu.
- A oto i reprezentanci Dystryktu 12! Peeta Melark oraz Primrose Everdeen! – gestem wskazuje byśmy uścisnęli swoje dłonie.
Przełykam ślinę, On wyciąga dłoń jako pierwszy. Patrzę na niego i ściskam jego dłoń, jest szorstka, a za razem delikatna. Moja mała rączka zdaje się w niej zanikać. Gdy oddalamy się od siebie Strażnicy Pokoju łapią nas za ramiona i wprowadzają pośpiesznie do Pałacu Sprawiedliwości, nie oglądam się bo wiem, że przyjdą mnie odwiedzić.. że mama i Katniss przyjdą się pożegnać… Jestem tego pewna.
Przepraszam, ze 3 miesiące nie było rozdziału ale miałam za dużo na głowie i spory brak weny. Mam tylko nadzieję, że i ten rozdział się wam spodoba wkrótce postaram się napisać kolejny.
Powinnam coś poprawić? Liczę na wasze opinie w komach.